Naszą przygodę z dostawcami hostingu zaczynaliśmy w latach dziewięćdziesiątych, kiedy np. obecny gigant home.pl miał zaledwie kilku pracowników. Ależ to były czasy! W razie problemów, można było zadzwonić bezpośrednio na komórkę właściciela firmy i właściwie każdy problem był błyskawicznie rozwiązywany.

W ciągu ostatnich 20 lat korzystaliśmy z wielu dostawców hostingu. W prawie każdym przypadku scenariusz wyglądał bardzo podobnie: na początku mała firma hostingowa działała prężnie, szybko reagowała na kontakt, wprowadzała innowacje. Ale wraz z rozwojem takiego dostawcy hostingu, problemy logistyczne i biurokracja zabijały szybkość i skuteczność działania.

Po wielu próbach i przeprowadzkach, od 6 lat korzystamy z usług globalnego dostawcy (Webfaction), który jakimś cudem urósł ogromnie, ale wciąż pozostał elastyczny, szybko i przez całą dobę reaguje na zgłoszenia problemów (z naszego doświadczenia nawet problemy z flagą "low urgency" są rozwiązywane w ciągu 3-4 godzin).